Praca w Radiu Maryja

  

   Muszę powiedzieć, że, gdy przyszedłem do pracy w Radiu Maryja, zostałem od razu rzucony na głęboką wodę. Już pierwszą audycją, w której uczestniczyłem, prowadziłem, choć nie sam, bo razem z o. Janem Mikrutem, były „Rozmowy niedokończone”. Przy konsolecie był Pan Wiesław Makowski.

    O. Jan, jeszcze trochę z obawą, dopuścił mnie do tego, żebym odpowiadał na przynajmniej niektóre spośród telefonów ze strony słuchaczy. W ten sposób przedstawił mnie słuchaczom i tak stawiałem moje pierwsze kroki w Radiu Maryja. Potem bardzo szybko trzeba było się nauczyć i obsługi konsolety, i zdobyć różne potrzebne wiadomości techniczne, które były konieczne do prowadzenia audycji radia.

    O. Tadeusz Rydzyk, Ojciec Dyrektor wychodził z takiego założenia, że ksiądz, który skończył studia filozoficzne i teologiczne jest o wiele lepiej przygotowany do pracy dziennikarskiej niż jakiś dyskdżokej, który skończył kurs i posługuje się wprawdzie sprawnie różnymi urządzeniami, ale bardzo często wyraźnie wykazuje braki w dziedzinie kultury języka, kultury zachowania, już nie mówiąc o treściach, które ma do przekazania, a raczej nie ma.

    Ksiądz, który siada przy konsolecie z całą pewnością ma wiele do przekazania, a jego przygotowanie jest na tyle szerokie, że może wiele audycji prowadzić. Gdy Ojciec Dyrektor zakładał radio, pojawiło się takie pytanie: czy macie odpowiednią liczbę przygotowanych psychologów, specjalistów, techników itd.? Ojciec Dyrektor wtedy to skwitował żartem, że on nie zakłada szpitala psychiatrycznego tylko radio, w związku z tym niepotrzebni mu są psychiatrzy i psychologowie. Było to, jak się okazało, bardzo słuszne, bo specjalistę można zawsze do programu zaprosić. Natomiast do prowadzenia radia potrzebni byli przede wszystkim entuzjaści, ci, którzy rzeczywiście rozumieli sens istnienia tego dzieła i ci, którzy po prostu mieli coś do powiedzenia, mieli coś do przekazania ważnego słuchaczom. Od samego początku to było charakterystyczne dla Radia Maryja, że w nim ci, którzy występowali, mieli coś ważnego do przekazania, mieli jakąś treść, którą się chcieli podzielić. Odnoszę czasami takie wrażenie, słuchając niektórych rozgłośni, w tym niestety katolickich, że dziennikarze czasami nie bardzo wiedzą, co zrobić z czasem antenowym. U nas nigdy takich wątpliwości nie było. Zawsze tego czasu antenowego było za mało, żeby przekazać to, co mamy do przekazania.

    Dlaczego znalazłem się w Radiu Maryja? Być może Pan Bóg chciał pokazać, że potrafi nawet posłużyć się „oślicą Balaama”, żeby przemówić do ludzi. A tak na poważnie, to myślę, że , Pan Bóg zaprosił mnie do współuczestnictwa w pewnej misji, którą mi powierzył. Jest to swego rodzaju „powołanie w powołaniu”. I moim zadaniem było na to zaproszenie po prostu odpowiedzieć. Gdy ludzie pytają mnie, kiedy wrócę na antenę, odpowiadam, że wtedy, i tylko wtedy, gdy Pan Bóg tego zechce. Ja już dawno wyraziłem moją gotowość do pełnienia Jego Woli.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s