Doktorat

 

    W pewnym momencie posługi w Radiu Maryja Ojciec Dyrektor zaczął zachęcać nas do podjęcia pracy naukowej. Taką zachętę kierowali też do nas później nasi przełożeni, w tym Ojciec Prowincjał, który nawet w dokumentach zapisał, że ojcowie w Radiu Maryja powinni dążyć do tego, żeby rozwijać się intelektualnie i zdobywać stopnie naukowe.

     Okazało się, że zachęcając nas, ojców posługujących w Radiu Maryja, do zdobywania stopni naukowych, Ojciec Dyrektor uzyskał tytuł doktora jako pierwszy. Gdy nas zachęcał był już na etapie pisania pracy doktorskiej, nie mówiąc nikomu o tym, nie przechwalając się, a po prostu starając się o to, żeby wykorzystać jak najlepiej swój czas, żeby ten doktorat zrealizować.

     Pewnego dnia odwiedzili mnie moi dobrzy znajomi od wielu lat, Dorota i Adam Bielowie, którzy gościli w Radiu Maryja z okazji jubileuszu swojego małżeństwa. Gdy oprowadzałem ich po budynku Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, usłyszałem z ust prof. Adama Bieli pytanie: „Dlaczego ojciec nie robi doktoratu?”. Odpowiedziałem, że nie wyobrażam sobie połączenia pracy w Radiu Maryja z intensywną pracą naukową. Wtedy Profesor stwierdził, że nie jest to aż tak skomplikowane, jak mi się wydaje i zaproponował, żebym następnego dnia przyjechał do niego do Ciechocinka, w którym przebywał w sanatorium, a on, zaproponuje temat pracy i wszystkim pokieruje. Spędziłem cały następny dzień w Ciechocinku, gdzie podczas długich rozmów omawialiśmy ewentualną tematykę pracy. Rozmawialiśmy wtedy jeszcze zupełnie niezobowiązująco. Po przeprowadzeniu wstępnych badań i otrzymaniu pozwolenia tak ze strony Ojca Dyrektora, jak i ze strony Ojca Prowincjała, zwróciłem się do Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego z prośbą o przyjęcie mnie na studia z zakresu socjologii. Wyobrażałem sobie, że najpierw będzie jakiś rok propedeutyczny, który będzie służył uzupełnieniu studiów z tej dziedziny. Okazało się, że, po złożeniu dokumentów, otrzymałem indeks i legitymację studenta studiów doktoranckich i tak zaczęła się moja nieoczekiwana przygoda naukowa.

     Zaproponowana przez prof. Adama Bielę dziedzina była bliska mojemu sercu. Już wspominałem o tym, że w dzieciństwie poznałem socjologa, który bardzo mi imponował, o. Stanisława Gułę, a potem w czasie seminarium o. Jan Zubel, mój wykładowca wzbudził we mnie szczególne zainteresowanie socjologią. Potem okazało się, że jest to dziedzina, która nie tylko jest bliska mojemu sercu, ale która daje wiedzę i rozumienie, które mogłyby być przydatne w pracy w Radiu Maryja.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s